Ciało muśnięte słonecznym blaskiem - Bielenda

Kochani,

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o dwóch kosmetykach marki Bielenda, które obecnie stosuję i  z których jestem bardzo zadowolona.



Regenerujący olejek Monoi De Tahiti postanowiłam wypróbować o tej porze roku. Może skusiła mnie ta piękna szata graficzna? A może sposób dozowania kosmetyku, który idealnie pasuje mi na letnią porę. Jednak nie zmienia to faktu, że olejek możemy stosować przez cały rok. 



Ja stosuję go na różne sposoby: na noc, na dzień, na suchą skórę, na wilgotną skórę po prysznicu, w ciągu dnia np. po opalaniu. Wszystkie warianty się u mnie sprawdzają i jestem zadowolona z jakości. Najbardziej cieszy w nim odpowiedni dozownik - spray, który z łatwością rozpylimy na skórze, bądź na dłoni i rozprowadzamy po skórze. Olejek bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Zapach jest inny niż sobie wyobrażałam... A szkoda... Nie wiem czemu widziałam tutaj kwiatowy i rześki aromat, jednak w rzeczywistości zetkniemy się ze słonecznikowo - czekoladową nuta? W sumie trudno ten zapach opisać... Nie mniej jednak nie jest on mocno wyczuwalny. Jednak najbardziej podoba mi się efekt jaki przynosi dla mojej skóry. Jest ona odpowiednio nawilżona, natłuszczona, sprężysta i miękka w dotyku. Jak dla mnie spełnia się w swoim przeznaczeniu. 

Natomiast moim tegorocznym ulubieńcem jest drugi produkt, czyli złoty eliksir do ciała Golden Oils.



Czy Wy też tak macie, że nie wyobrażacie sobie lata bez złocistych kosmetyków, które podbijają opaleniznę i nadają skórze piękny blask? Ja chyba jestem uzależniona od tego efektu, a dodatkowo eliksir jeszcze pielęgnuje moje ciało. 

Eliksir dozuje się przy użyciu pompki - i w tym miejscu muszę Was ostrzec przed jego opryskiem. Warto delikatnie używać aplikatora, aby nie poplamić sobie ubrań przy jego aplikacji. Ja przeważnie dozuje sobie na dłoń i rozprowadzam go po ciele. Złoty pyłek miesza się z trzema olejkami - arganowym, marula i i kukui, który po nasieniu na skórę wygląda obłędnie! Błyskawicznie się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy, a bardzo drobno zmielone złote drobinki nadają idealnego efektu rozświetlenia skóry. Nie jest to sztuczny i nachalny efekt, bardziej przypomina delikatną, złotą poświatę, która sprawia, że skóra wygląda pięknie! 




Olejek stosuję na wszystkie odkryte latem elementy ciała - ramiona, dekolt, czy też nogi. Wygląda cudnie! Podbija opaleniznę, a przy tym subtelnie i pięknie pachnie. Nie wyobrażam sobie lata bez takiego kosmetyku ;)

A Wy jakie produkty z blaskiem proponujecie na lato?

Kasia

Komentarze

  1. Też mam ten złoty eliksir do ciała Golden Oils, fajnie, że sobie o nim przypomniałam, bo jeszcze nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać, czy również będziesz nim tak zauroczona jak ja ;)

      Usuń
  2. Nie uzywam takich produktów, ale widzę, że coraz więcej osób je poleca :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Złoty eliksir znam i miło go wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Drugi produkt czyli złoty eliksir wpadł mi w oko :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza