Ekspresowy zabieg keratynowego prostowania włosów produktami Alfaparf Keratin Therapy Lisse Design - FRYZOMANIA.PL

 Dzisiaj nadszedł czas, aby opowiedzieć Wam o rezultatach keratynowego zabiegu prostowania włosów, który można samemu wykonać w domowym zaciszu i cieszyć się prostymi i błyszczącymi włosami. Ale zacznijmy od początku... Moje włosy są "wymagające i oporne" - takie stwierdzenia słyszę zawsze będąc w salonie fryzjerskim. Dodatkowo puszą się, są podatne na wilgoć (co skutkuje skrętami i falami w różnorakie strony) doprowadzając mnie do frustracji. Już dłuższy czas zastanawiałam się nad zabiegiem keratynowego prostowania włosów, bo nie ukrywam że męczenie włosów prostownicą nie tylko jest czasochłonne, ale również bardzo zniszczyło moje włosy. I w końcu postanowiłam wypróbować zestaw Alfaparf Keratin Therapy Lisse Design.



Przed przystąpieniem do działania oglądnęłam masę filmów na YT, aby zobaczyć jak go wykonać i nie zrobić krzywdy moim włosom. Opinie były bardzo pozytywne, co dodatkowo zmobilizowało mnie do działania i tak pięknego dnia, mając dłuższą chwilę dla siebie (wiadomo jak to jest przy małym dziecku) udało mi się wykonać ten zabieg. W tym miejscu muszę się na chwilę zatrzymać i powiedzieć Wam o tym, że zabieg jest długotrwały. W sumie zdawałam sobie sprawę, że w kilka chwil tego nie zrobię, ale u mnie zajął w sumie ok. 4 godzin.

W Instrukcji mamy dokładnie opisaną metodę wykonania, aby włosy wyglądały jak po wyprostowaniu prostownicą lub wyglądały na naturalnie proste. Ja wybrałam pierwszą z nich na moje krótkie włosy i wykorzystałam połowę produktów. Na szczęście mamy w instrukcji informację, że po otwarciu produkt może być wykorzystany w czasie 12 miesięcy, więc na pewno za jakiś czas znów powtórzę ten zabieg.

Krok 1




Zabieg zaczęłam od umycia włosów szamponem oczyszczającym, który w zestawie zaznaczony jest nr 1 (za to ogromny plus, bo niczego nie pomylimy). Włosy umyłam szamponem, jak to robię na co dzień, spłukałam i wysuszyłam suszarką. Szampon przypadł mi do gustu, bo przyjemnie pachnie i podczas użycia dobrze się pienił i oczyścił włosy.

Krok 2


Teraz pora na fluid wygładzający. Podzieliłam sobie włosy na kilka pasm i zaczęłam nakładać go na włosy. Sam fluid w opakowaniu ma formę płynną, jednak po naciśnięciu pompki zamienia się w formę pianki. Ja starałam się bardzo dokładnie wtłaczać produkt w kolejne pasma, tak aby były wilgotne na całej długości. Na szczęście konsystencja pianki jest idealna, bo z łatwością można nałożyć ją na włosy bez obawy, że zacznie nam ona z nich spływać. Tak przygotowane włosy nakryłam czepkiem i odczekałam 20 minut. Następnie spłukałam fluid z włosów, osuszyłam je delikatnie ręcznikiem, który pochłonął nadmiar wody i na tak wilgotnych i przygotowanych włosach przeszłam do ostatniego, czyli 4 kroku ;)

Krok 4



Nawilżająca maska ma postać kremu, który z łatwością naniosłam na wilgotne włosy, odczekałam 5 minut, a następnie spłukałam go i osuszyłam włosy suszarką. Efekt już bardzo mi się podobał, bo włosy stały się lśniące, sprężyste i wygładzone. Ale to jeszcze nie koniec... 

Teraz nadchodzi czas na ostatni etap, czyli prostowanie włosów prostownicą. Jest to bardzo czasochłonny etap i muszę Wam powiedzieć, że w połowie myślałam, że już się poddam. Ja ustawiłam prostownicę na najwyższą temperaturę (wskazówki na temat temperatury znajdują się w instrukcji) i dzieląc włosy na pasma o grubości ok. pół centymetra prostujemy je po ok. 8 - 10 razy. Na szczęście jestem cierpliwa i moje włosy są krótkie, dlatego też wytrwałam do końca, a efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania! 

Włosy stały się spektakularnie proste, nawilżone, błyszczące i właśnie takiego efektu oczekiwałam! Po 3 tygodniach od wykonania zabiegu nadal prezentują się wspaniale i nie zależnie jakim szamponem je umyję i jaką odżywkę zastosuję są nadal lejące, sprężyste i wygładzone. Wystarczy, że po umyciu osuszę je suszarką i ułożę na szczotce i to wystarczy, aby prezentowały się pięknie! Są piękne, miękkie, proste niczym po wyjściu z salonu fryzjerskiego. 

Jedynie na co muszę zwrócić uwagę, to fakt, że delikatnie zmienił się kolor moich pasm, które miałam farbowane. Ale tutaj muszę się zastanowić, czy wynika to z tego, że moje włosy są oporne i z czasem rozjaśnione pasma po prostu żółkną, czy przyspieszył to wykonany zabieg.

Nie mniej jednak z efektu końcowego jestem bardzo zadowolona. Czas który poświęcam na układanie włosów jest śmiesznie krótki, co już kilkukrotnie zwróciło się w stosunku do poświęconego czasu podczas zabiegu, a włosy wyglądają nadal fenomenalnie!

A Wy co sądzicie o takich zabiegach?  Skusilibyście się na niego?

Kasia

Komentarze

Publikowanie komentarza